Dlaczego taka kobieta jak Ty jest sama?

„Dlaczego taka kobieta jak Ty jest sama?” – milion razy słyszałam to pytanie. Mogło uchodzić za komplement, ale najczęściej budziło moją irytację. Tak jakby fakt, że kobieta, która jest ładna, zgrabna i powabna, a na dodatek inteligentna, powinno sprawić, że musi z kimś być w związku. Koniecznie. Bo to przecież oczywiste. Jeśli nie jest, to znaczy, że coś z nią nie tak.
Dlaczego taka kobieta jak Ty jest sama?

Widzicie, a to takie proste. Nie jest oczywistym to, że kobieta sama podejmuje decyzję czy z kimś być, czy nie? Że czasami może mieć stado wielbicieli, do których absolutnie nic nie czuje, a czasem ulokuje swoje nadzieje w kimś, kto nie może dać jej tego, czego pragnie? Że naprawdę ma prawo decydować o sobie i o swoich wyborach miłosnych? Bo kto wie lepiej, jak nie ona?

Ludzie są ze sobą wtedy jak obydwoje czują do siebie coś więcej. Czasami nawet mimo uczucia, ludzie podejmują decyzję, że na dłuższą metę lepiej będzie osobno. Co gorsza, jeśli już wytłumaczysz powolutku, dlaczego to jesteś wolna, z pomocą nadchodzą najwięksi pomocnicy, pisząc krótko: masz za duże wymagania, trzeba je obniżyć.

STOP.

Mój apel do wszystkich kobiet (bo jakoś nigdy nie słyszałam tego w stosunku do mężczyzn): jeśli skończyłyście trzydziestkę albo mniej, jesteście singielkami, a wasi znajomi pytając „dlaczego”  zamiast słuchać i trzymać kciuki, mówią „musisz obniżyć swoje wymagania” to chrzańcie ich. Oni źle wam życzą! Trzeba naprawdę kogoś nie lubić, żeby doradzać znajomym singielkom, aby zdecydowały się na mniej inteligentnego, mniej zabawnego, mniej stabilnego, mniej  (wpiszcie cokolwiek) partnera. Naprawdę chcesz faceta, który nawet w ½ nie spełnia Twoich oczekiwań, tylko dlatego, by pokazać innym, że nie jesteś taka beznadziejna (czyt. „samotna”), bo masz faceta? Serio?? 

Wiadomo, że to takie ludzkie gadanie. Wiadomo, że tak naprawdę nasi znajomi nas lubią. Myślę, że oni po prostu nie mogą zrozumieć, jak singielki mogą marudzić przy wyborze faceta, zamiast dziękować opatrzności, że jakikolwiek w ogóle zwrócił na nie swoją uwagę.

Były czasy, kiedy czułam się samotna. Zapewne, ale nie pamiętam, aby kiedykolwiek to miało związek z facetem. Koło mnie mężczyźni kręcili się zawsze, wielu z nich deklarowało swoje uczucia, oraz podejmowało odważne działania. I przez ostatnie lata patrząc na tych przystojnych, inteligentnych, ciekawych kandydatów do mojej ręki często czułam, że to nie jest to. Nawet kiedy biło mi szybciej serce wiedziałam, że to się nie uda. I wiem, że byłabym z nimi nieszczęśliwa, a oni ze mną. Wiedziałam, że „usterki” które widzę, nie pozwolą mi się zaangażować. Błądziłam, bo dużo czasu mi  zajęło odpowiedzenie sobie na pytanie: jaki jest mój typ faceta (nie mylić z ideałem), oraz przeanalizowanie wszystkim moich poprzednich związków, romansów, randek i znajomości. 


Nie można iść do przodu, mając bałagan na tyłach.

Nawet jeśli nie zawsze wychodziło mi w relacjach damsko-męskich to wiedziałam, że nie warto obniżać swoich wymagań. Że kiedyś trafi kosa na kamień. Że wszystko dzieje się z jakiejś przyczyny. Że jeszcze powinnam się uczyć, doświadczać, aż będę naprawdę gotowa, by otworzyć swe serce na dłużej. Zawsze śmieszyło mnie, gdy ktoś próbował mi doradzać, co zrobić, żeby znaleźć odpowiedniego mężczyznę.

I z jednego najbardziej się cieszę. Że nigdy się nie ugięłam, pomimo presji i nacisków. A teraz mam wszystko.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Serdecznie zapraszam do komentowania :)

Proszę osoby anonimowe o podpisywanie się, co ułatwi identyfikację w razie pytań.

Jeśli treść artykułu przypadła Ci do gustu lub w jakikolwiek sposób pomogła, kliknij Lubię to albo Poleć mnie w Google. Dziękuję!

BARDZO PROSZĘ NIE REKLAMOWAĆ SWOJEGO BLOGA. BĘDĘ TRAKTOWAĆ TO JAKO SPAM I USUWAĆ.

Popularne posty

Kobieta z sercem || relacje międzyludzkie, szczęście, motywacja, komunikacja, samorozwój © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka